Pani Zosia mówi, że na podwórku przybyła nowa huśtawka i nowa, świeżo pomalowana ławka. Tymczasem Agata zastanawia się, dlaczego Jacek i mama nie wracają z zakupów, skoro sklepy są już dawno pozamykane. Nagle dzwoni dzwonek. To Jacek, z kartką z napisem "Uwaga, świeżo malowane!". Informuje Agatę, że mama rozmawia z sąsiadką o kretynach i leniach. Agata domyśla się, że chodzi mu o materiały: kreton i len. Wyjaśnia mu, że liczba mnoga od wyrazu "len" brzmi "lny" a nie "lenie" i przyznaje, że jak długo żyje nie słyszała, by ktoś tak przekręcał wyrazy. "Tak długo to ty jeszcze nie żyjesz. Jak pożyjesz, to na pewno zobaczysz" - ripostuje Jacek. Pyta jednocześnie Agatę, co jest napisane na kartce, którą zabrał z nowej ławki - chciał ją wypróbować i ma teraz paski na plecach. Pani Zosia wybiera się do Jacka, żeby poprosić go o odłożenie kartki na miejsce, bo za chwilę ktoś może wyglądać tak jak on...