Kultura

„Przygody pana Michała”. Oglądaj słynny serial z Danielem Olbrychskim w TVP VOD

Tadeusz Łomnicki na planie serialu „Przygody pana Michała”. Tuż obok niego widać dwie aktorki. W tle scenografia produkcji.
„Przygody pana Michała” to jeden z najsłynniejszych seriali w historii TVP. Fot. TVP
podpis źródła zdjęcia

Serial „Przygody pana Michała” w reżyserii Pawła Komorowskiego zadebiutował na antenie TVP 14 listopada 1969 roku. Z miejsca stał się wielkim przebojem, który przyniósł nieśmiertelność Tadeuszowi Łomnickiemu. Nie można zapomnieć też o Danielu Olbrychskim, który wcielił się w czarny charakter, czyli Azję Tuchajbejowicza. Przydało mu się to pięć lat później. W „Potopie” jego Kmicic przechodzi przemianę. Od awanturnika po bohatera.

ZOBACZ: „Przygody pana Michała” w TVP VOD

Pułkownik Michał Wołodyjowski z powieści Henryka Sienkiewicza od ponad 53 lat kojarzy nam się z Tadeuszem Łomnickim dzięki wspaniałej kreacji aktorskiej, jaką wybitny artysta zaprezentował w serialu „Przygody pana Michała”. 


Tymczasem nie wszyscy wiedzą, że Łomnicki początkowo nie chciał przyjąć roli żołnierza i ukochanego Basi (Magdalena Zawadzka).

,,

Propozycja Hoffmana mnie przeraziła. W jednej sekundzie zrozumiałem, jaki rodzaj odpowiedzialności wziąłbym na siebie, gdybym się zgodził. Zacząłem Jurka unikać i robiłem to przez pół roku. W końcu zacząłem się wykręcać, że nie mogę grać, bo mam kontuzję kolana. Hoffman zorganizował kolegium lekarskie, które jednogłośnie orzekło, że nic mi nie jest


– opowiadał Witoldowi Zadrowskiemu w rozmowie dla Polskiego Radia z 1968 roku.

„Przygody pana Michała”. Przed tą sceną Łomnicki nie mógł zasnąć z nerwów

Finalnie Łomnicki, będący wówczas jeszcze przede wszystkim aktorem teatralnym, przyjął propozycję, która przyniosła mu olbrzymią popularność. Było to jednak okupione ciężką pracą, na którą składała się m.in. roczna nauka jazdy konnej. Trudno dziś uwierzyć, ale przed przyjęciem roli nigdy nie jeździł on konno.

Doskonała kreacja aktorska była również wynikiem kursu szermierki pod okiem Andrzeja Piątkowskiego, szablisty i wielokrotnego medalisty olimpijskiego. Treningi oraz stres spowodowały, że Łomnicki stracił na wadze ponad 10 kilogramów. Przyszły pan Wołodyjowski wspomniał, że szczególnie denerwował się przez kręceniem ujęcia, w którym musiał zmierzyć się ze swoim nauczycielem fechtunku, w serialu wcielającym się w postać Turka.

,,

Dzień przed nagraniem tej sceny nie mogłem zasnąć. Zasnąłem dopiero nad ranem. Obawiałem się, że nie pokażę wszystkiego, czego mnie Piątkowski nauczył. Że go zawiodę jako nauczyciela. Odpowiadałem też przed widzem, bałem się, że Wołodyjowski nie będzie tak szybki w cięciu, jak sobie to widzowie wyobrażali


– opowiadał Tadeusz Łomnicki.

„Przygody pana Michała”. Aktor grający Zagłobę był bohaterem wojennym

Atrakcyjność zarówno „Pana Wołodyjowskiego”, jak i „Przygód pana Michała” wynikała także ze znakomicie zagranych postaci drugoplanowych. Widzom w pamięć szczególnie zapadł Zagłoba zagrany przez Mieczysława Pawlikowskiego. Na rzecz pracy w teatrze i przed kamerą aktor poświęcił większość swojego życia. Uważał, że „sztuka, która nie znosi pseudoaktywności, żąda absolutnego oddania”.

To właśnie dzięki pracowitości aktor, będący jednocześnie odznaczonym bohaterem wojennym (został dwukrotnie uhonorowany Krzyżem Walecznych za służbę w Polskich Siłach Powietrznych w dywizjonie RAF), dał w produkcji prawdziwy popis umiejętności i stworzona przez niego kreacja Zagłoby do dziś jest uznawana za najlepszą. 


Niestety nie zdołał już wystąpić w „Potopie” z 1974 roku, ponieważ zmagał się z komplikacjami zdrowotnymi po przebytym zawale serca. Hoffman zastąpił Pawlikowskiego Kazimierzem Wichniarzem. Nowy Zagłoba znakomicie wywiązał się ze swojej roli.


„Przygody pana Michała”. Kim był prawdziwy Azja Tuchajbejewicz?

Rolą Azji Tuchajbejowicza zasłynął wówczas Daniel Olbrychski. Koledzy i koleżanki z planu wspominali po latach, że jego charakteryzacja przyprawiała o ciarki na plecach. 

O tym, że zagra Tatara, Olbrychski dowiedział się w słynnym warszawskim SPATiF-ie (Stowarzyszenie Polskich Artystów Teatru i Filmu) od Jerzego Hoffmana, który jednocześnie zapowiedział mu, że w przyszłości szykuje dla niego większą rolę.


Trudno uwierzyć, patrząc na niezwykłe losy Tuchajbejowicza, że pierwowzorem postaci z powieści Sienkiewicza był prawdziwy żołnierz i buntownik, niesławny pułkownik Aleksander Kryczyński, który w 1672 roku zdradził kraj na rzecz Turcji i zginął 13 października 1673 roku przebity włócznią przez swoich żołnierzy.

„Przygody pana Michała” i antysemicka nagonka na Jerzego Hoffmana

Telewizyjny serial zrealizował Paweł Komorowski, ale pomysł nakręcenia serialowych przygód bohatera z powieści Sienkiewicza wyszedł od Jerzego Hoffmana, który nakręcił słynnego „Pana Wołodyjowskiego” z tymi samymi aktorami.

Decydenci odebrali mu jednak prawo do realizacji trzynastoodcinkowej produkcji z powodu panującej ówcześnie antysemickiej nagonki i nacisków Służby Bezpieczeństwa, próbującej zmusić popularnego reżysera do wyjazdu z kraju.


Nie udało im się to. Hoffman pozostał w Polsce i dzięki pomocy przyjaciela nakręcił serial (z powodów politycznych zabrakło jego nazwiska w napisach końcowych). Komorowski z szacunkiem podszedł jednak do jego wizji i konsultował się z kolegą przy tworzeniu „Przygód pana Michała”. 

„Pieśń o Małym Rycerzu” i „Ballada stepowa o Luśni”

To właśnie dzięki tej współpracy powstało ponadczasowe arcydzieło z plejadą największych gwiazd polskiego kina, które po latach wspomniały, że opowieść o losach sienkiewiczowskiego bohatera była wręcz skazana na sukces ze względu na wspaniały scenariusz napisany przez Jerzego Lutowskiego.

To właśnie on jest autorem słów do „Pieśni o Małym Rycerzu”, którą słyszeli widzowie na początku każdego odcinka. Melodię do najmłodszej patriotycznej ballady, za jaką dziś uznaje się czołówkę serialu, skomponował Wojciech Kilar. Pięknie zaśpiewał ją niezapomniany Leszek Herdegen.


Mało kto wie, że panowie przygotowali dla „Przygód pana Michała” również inną piękną pieśń pt. „Ballada stepowa”. Śpiewa ją bandurzysta na stanicy, a dziś jest ona uznawana za patriotyczny hymn żołnierzy broniących granic.


Stepie płowy, milczeć umiesz,

Stepie cichy, czemu milczysz ty?

Rankiem zginę, już na atak grają,

Ostanę-li żyw?



W dłoń miecz, broń rubieży,

Gdzie wróg niech uderzy,

Chan nie straszny nam.

Szedł tu w wysokości,

Patrz dziś: białe kości,

Serca nasze męstwem natchnij,

Marsie, tyś nasz pan.


Mój bachmacie, biegać umiesz,

Koniu wierny, czemuś smutny ty?

Nocką zginę, dniem mnie pochowają,

Ostanę-li żyw?


Nic to, strzeż rubieży,

Pierzchł wróg, nie uderzy,

Chan nie straszny nam,

Szedł tu w wysokości,

Legł w step, białe kości,

Serca nasze męstwem natchnij,

Marsie, tyś nasz pan.

Mat. źródłowe:


Tadeusz Łomnicki w rozmowie z Witoldem Zadrowskim wspomina pracę nad rolą Michała Wołodyjowskiego. (Polskie Radio, 14.07.1968)

Więcej na ten temat