Iwan Kriwoziercew był chłopem urodzonym w pobliżu Katynia i jednym z ostatnich świadków zbrodni katyńskiej. Nie mając w tym żadnego interesu i mimo grożącego mu niebezpieczeństwa zdecydował się walczyć o prawdę i opowiadał o popełnionym na Polakach mordzie. Czuł, że to jego moralny obowiązek. Swój bój przypłacił życiem.
Iwan Kriwoziercew urodził się w 1915 roku w rodzinie chłopskiej od pokoleń mieszkającej w Nowych Batiokach pod nr. 119, niedaleko od stacji Gniezdowo, 12 km od Smoleńska.
Mężczyzna, podobnie jak jego ojciec, był przeciwnikiem bolszewików, a podczas wojny pracował dorywczo jako kowal, ślusarz oraz robotnik leśny. Nie powołano go do Armii Czerwonej ze względu na poważną wadę wzroku. W 1940 roku wstąpił do kołchozu „Czerwona Zorza”. Tam pracował przy inspektach, nieopodal stacji kolejowej Gniezdowo.
To właśnie wtedy, na przełomie marca i kwietnia, zobaczył, jak NKWD przewozi ciężarówkami polskich oficerów na miejsce kaźni. Nie widział osobiście momentu rozstrzeliwań, ale wcześniej dowiedział się od miejscowych, że kopano w Katyniu wielkie doły. Zeznał po latach również, iż znał kierowców wspomnianych aut i byli oni pracownikami NKWD z Mińska oraz Smoleńska.
Widział, jak później samochody wracały wypełnione jedynie rzeczami Polaków. Zauważył, że były tam m.in. kufry, plecaki, płaszcze, futra, kożuchy. Następnie dowiedział się – latem 1942 roku – od pracujących w okolicy jeńców polskich, że znaleźli oni część grobów z pomordowanymi. Był tym wstrząśnięty.
Historia odkrycia masowych mogił w Katyniu
Te wszystkie informacje na początku 1943 roku przekazał stacjonującym w pobliżu niemieckim żołnierzom. Trzykrotnie został wówczas przesłuchany przez policję polową, która jego zeznanie uznała za wiarygodne. Następnie zapisano je również na płycie oraz znaleziono kolejnych świadków, którymi byli Parfin Kisielew, Iwan Andriejew oraz Grigorij Wasilkow.
Mężczyzn zabrano na miejsce, które wskazali. Tuż po odrzuceniu śniegu i wyrąbaniu dziury w ziemi poczuli silny odór rozkładu. Następnie zobaczyli kilka zwłok leżących plecami do góry w szynelach. Kriwoziercew urwał z munduru guzik; wygrawerowany był na nim polski orzełek. Meldunki żandarmerii wojskowej o mogiłach zostały przekazane do podpułkownika Rudolfa-Christopha von Gersdorffa odpowiedzialnego za rozpoznanie w sztabie Grupy Armii Środek.
Ten wysłał z kolei informację do Berlina, skąd nakazano dalsze poszukiwania. Wtedy znaleziono resztę miejsc pochówku, w których – jak się później okazało – w pięciu masowych grobach znajdowały się ciała 22 tys. ofiar.
Tuż przed nadejściem wojsk Armii Czerwonej do Mińska Iwan Kriwoziercew uciekł razem z matką i siostrzenicą na Zachód. Miał świadomość, że grozi mu niebezpieczeństwo za udział w ujawnieniu prawdy o zbrodni katyńskiej. Kobiety zaginęły po drodze, a on sam dotarł po zakończeniu wojny do amerykańskiej strefy okupacyjnej w Bremie.
Tam nikt nie był w stanie zrozumieć jego słów, więc planowano przekazać go stronie sowieckiej. Na szczęście udało mu się przedostać do II Korpusu Polskiego stacjonującego we Włoszech. Złożył wówczas obszerne zeznania Ferdynandowi Goetlowi i Józefowi Mackiewiczowi.
,,Przywrócił mi zachwianą już wiarę w poczucie humanitaryzmu, zawarte w duszy rosyjskiego ludu
– powiedział później Goetel.
Następnie razem z jednostkami polskimi Kriwoziercew przyjechał do Wielkiej Brytanii i uzyskał azyl polityczny pod nazwiskiem Michał Łoboda. Zamieszkał w hrabstwie Somerset. Niestety 30 października 1947 roku znaleziono go powieszonego na drzewie. Policja uznała, że popełnił samobójstwo, ale zarówno śledztwo, jak i jego wynik do dziś budzą wątpliwości i kontrowersje.
RS