Kultura

Wszystkie ekranowe twarze Brada Pitta. Najważniejsze filmy w karierze aktora

Brad Pitt zachwyca publiczność swoim talentem od ponad trzech dekad. Fot. Gregg DeGuire/EastNews
Brad Pitt zachwyca publiczność swoim talentem od ponad trzech dekad. Fot. Gregg DeGuire/EastNews
podpis źródła zdjęcia

Choć w zeszłym roku skończył 60 lat, to nadal jest uznawany za jednego z najprzystojniejszych aktorów Hollywood. Jego kariera nie opiera się wyłącznie na urodzie, bo od ponad trzech dekad zachwyca swoim talentem. Jakie role w filmografii Brada Pitta były najlepsze, najbardziej pamiętne i przełomowe?

„Thelma i Louise” (1991), reż. Ridley Scott

Na przełomie lat 80. i 90. otrzymywał już główne role, ale żadną z nich nie potrafił się przebić do aktorskiej pierwszej ligi. Sytuacja zaczęła się zmieniać, kiedy Ridley Scott zobaczył jeden z filmów telewizyjnych, w którym wystąpił Pitt. Reżyser powierzył mu charakterystyczny epizod w „Thelmie i Louise”. Aktor zagrał oszusta, który uwodzi jedną z tytułowych bohaterek. Wydawałoby się, że to rola prosta, ale Pitt zwrócił na siebie uwagę publiczności. Nie tylko dzięki swojej urodzie; pokazał również ekranową charyzmę i niezwykły urok. Choć mało kto o nim wtedy słyszał, to aktor brylował na czerwonym dywanie podczas premiery filmu obok Geeny Davis i Susan Sarandon – odtwórczyń głównych ról. „Thelma i Lousie” otworzyły mu drzwi do wielkiej kariery.

W filmie „Thelma i Lousie” Brad Pitt zagrał oszusta, który uwodzi jedną z tytułowych bohaterek. Fot. Collection Christophel/EastNews
W filmie „Thelma i Lousie” Brad Pitt zagrał oszusta, który uwodzi jedną z tytułowych bohaterek. Fot. Collection Christophel/EastNews

„Siedem” (1995), reż. David Fincher

Postać młodego detektywa Davida Millsa w thrillerze Davida Finchera odmieniła karierę Brada Pitta. Co prawda aktor nie był pierwszym wyborem reżysera. Gdy Danzel Washington zrezygnował z projektu, wtedy na jego miejsce wszedł Pitt. Zagrał początkującego detektywa o trochę wybuchowym temperamencie, ale za to z dużym zapałem. Jego bohaterowi pozostała jeszcze nadzieja, że uda mu się zaprowadzić porządek. W duecie z doświadczonym Morganem Freemanem stworzyli jeden z ikonicznych duetów policjantów w kinie. Opanowany bohater Freemana kontrastował z dziką postacią Brada Pitta.


Trzydziestoparoletni wówczas aktor pokazał swoje nowe ekranowe oblicze, choć nie obyło się bez problemów. Podczas kręcenia jednej ze scen doznał kontuzji ręki. Nie chcąc przerywać zdjęć ze względu na rekonwalescencję Pitta, twórcy musieli trochę zmienić scenariusz, tak by mógł on grać z zabandażowanym ramieniem. Ten występ okazał się dla aktora ważny z jeszcze jednego powodu. Jego ekranową partnerkę zagrała Gwyneth Paltrow, z którą po filmie związał się na kilka lat. Nie był to jego ostatni romans na planie filmowym.

„Przekręt” (2000), reż. Guy Ritchie

Pitt lubi wybierać bardzo odmienne role i stara się, aby widzowie nie kojarzyli go z jednym typem postaci lub z podobnymi produkcjami. Po udziale w mrocznych thrillerach Davida Finchera „Siedem” i „Podziemnym kręgu” zdecydował się dołączyć do obsady komedii kryminalnej „Przekręt” Guya Ritchiego. Pittowi podobał się poprzedni film reżysera „Porachunki” z 1998 r., który w zabawny sposób opowiadał o brytyjskim światku przestępczym. Brad przyjął rolę romskiego mistrza boksu z Irlandii, który wykorzystuje swoje pięściarskie umiejętności, aby oszukiwać ludzi w zakładach.


Komediowa kreacja aktora zapada w pamięć dzięki zabawnemu sposobowi mówienia jego postaci. Amerykanin musiał w swoich dialogach łączyć brytyjski akcent z romskim dialektem. To było duże wyzwanie, a on sam w ostatniej chwili chciał się nawet poddać i porzucić rolę. Producent filmu Matthew Vaugh wspominał niedawno w wywiadzie dla „Post Credit Podcast BroBible”, jak dzień przed rozpoczęciem zdjęć przekonał w pubie Pitta, aby został. Filmowiec miał rację, bo postać romskiego pięściarza to jedna z najbardziej pamiętnych kreacji w filmie „Przekręt”.

„Pan i pani Smith” (2005), reż. Doug Liman

Może nie jest to najlepsza produkcja, w jakiej Brad Pitt wziął udział, ale pod wieloma względami widzowie zapamiętają ją na długo. „Pan i pani Smith” to jeden z najbardziej dochodowych tytułów w dorobku aktora. Producenci szukali odtwórców tytułowej pary wśród najpopularniejszych osób z Hollywood. Przez listę kandydatów przewinęły się takie nazwiska jak Nicole Kidman, Johnny Depp, Will Smith czy Cate Blanchett. Ostatecznie padło na Brada Pitta i Angelinę Jolie. Na planie między odtwórcami głównych ról wytworzyła się bardzo bliska relacja. Ich ekranowy występ był pełen namiętności i emocji. Ten aktorski duet niesie cały film i sprawia, że nie można oderwać wzroku od bohaterów. Podczas zdjęć Jolie i Pitt nawiązali prawdziwy romans. Przez kilkanaście lat byli jedną z najbardziej znanych par Hollywood.

„Furia” (2014), reż. David Ayer

Aktor ma na swoim koncie także występy w filmach wojennych. Jednym z jego najbardziej pamiętnych bohaterów, który pojawiał się na polach bitew, był nieustraszony sierżant Don „Wardaddy” Collier, dowódca tytułowego czołgu z filmu „Furia”. Bohater otrzymuje zadanie przedarcia się za linię wroga, aby stoczyć trudną, a nawet samobójczą walkę z siłami przeciwnika. Sierżant darzy szacunkiem swoich podwładnych i stara się, by załoga czołgu była dla siebie wsparciem w trudnych momentach.


„Furia” jest filmem o okrucieństwie wojny, ale postaci czołgistów – z bohaterem Brada Pitta na czele – sprawiają, że ten obraz wzrusza. Wydawałoby się, że ciasna przestrzeń bitewnego pojazdu wywołuje jedynie klaustrofobię, a tak naprawdę ona zbliża do siebie ekranowych żołnierzy.

ZOBACZ: „Furia” w TVP VOD

W filmie „Furia” Brad Pitt zagrał sierżanta Dona „Wardaddy” Colliera, dowódcę tytułowego czołgu. Fot. Materiały prasowe TVP
W filmie „Furia” Brad Pitt zagrał sierżanta Dona „Wardaddy” Colliera, dowódcę tytułowego czołgu. Fot. Materiały prasowe TVP

„Zniewolony. 12 Years a Slave” (2013), reż. Steve McQueen

Obraz o niesłusznie uwięzionym czarnoskórym Amerykaninie w XIX w. przyniósł Bradowi Pittowi pierwszego Oscara. Aktor był producentem „Zniewolonego…”, a akademia przyznała produkcji nagrodę za najlepszy film. Brad Pitt pojawia się na ekranie w niewielkiej roli. Zagrał epizodyczną postać wędrownego cieśli Samuela Bassa, która jest bardzo istotna dla losów głównego bohatera. Biały wędrowca nie rozumie niewolnictwa i prawa mówiącego, że przedstawiciele jednej rasy mogą uczynić swoimi niewolnikami ludzi o innym kolorze skóry. Bohater Pitta jest prostym, ale niezwykle szczerym człowiekiem, któremu trudno pojąć zasady pozwalające pomiatać innymi niezależnie od ich pochodzenia. Na tle wielu złych białych postaci w „Zniewolonym…” daje on widzom nadzieję, że ten XIX-wieczny zepsuty świat można jeszcze naprawić.

ZOBACZ: „Zniewolony. 12 Years a Slave” w TVP VOD

„Pewnego razu… w Hollywood” (2019), reż. Quentin Tarantino

Współpraca z Quentinem Tarantino okazała się bardzo ważna dla Brada Pitta. Na początku w jego „Bękartach wojny” z 2009 r. stworzył kultową postać porucznika Aldo Raine’a. Do dziś widzowie pamiętają scenę, w której aktor z wyraźnym amerykańskim akcentem próbuje udawać włoskiego filmowca, a tymczasem bardziej przypomina sprzedawcę pizzy z nowojorskiej dzielnicy. Ta rola przeszła do historii kina, ale nie przyniosła mu ważnych nagród. Jego kolejne spotkanie z Tarantino na planie „Pewnego razu… w Hollywood” zaowocowało pierwszym aktorskim Oscarem dla Brada Pitta. W filmie wcielił się w hollywoodzkiego kaskadera, który wiernie trwa przy niedocenianym aktorze. Bohater Pitta swoją uczciwością, fizyczną sprawnością, a także uroczą relacją z psem zdobył serca publiczności i Amerykańskiej Akademii Filmowej. Wiele osób liczy na to, że aktor będzie współpracować jeszcze z Tarantino przy jego ostatnim zapowiadanym filmie.

Współpraca z Quentinem Tarantino okazała się bardzo ważna dla Brada Pitta. Fot. David Niviere/ABACAPRESS.COM/EastNews
Współpraca z Quentinem Tarantino okazała się bardzo ważna dla Brada Pitta. Fot. David Niviere/ABACAPRESS.COM/EastNews
MJ
Więcej na ten temat