Nowe badanie przeprowadzone przez holenderskich naukowców przynosi nieoczekiwane wnioski. Okazuje się, że niektóre systemy wspomagające kierowcę, zamiast zwiększać bezpieczeństwo na drodze, mogą prowadzić do większej liczby wypadków. Szczególnie niepokojące wyniki dotyczą jednej z najpopularniejszych funkcji.
Współczesne samochody są naszpikowane elektroniką jak nigdy dotąd. Producenci prześcigają się w implementowaniu coraz to nowszych systemów wspomagających kierowcę, przekonując nas, że dzięki nim jazda staje się nie tylko wygodniejsza, ale i bezpieczniejsza. Najnowsze badania pokazują jednak, że nie zawsze tak jest.
Holenderscy naukowcy przeanalizowali dane z całego świata dotyczące skuteczności automatycznych systemów wspomagania kierowcy (ADAS) w redukcji wypadków. Pod lupę wzięto 28 różnych funkcji - od prostych systemów informacyjnych, jak monitoring ciśnienia w oponach, przez kamery cofania i systemy nawigacji, aż po zaawansowane rozwiązania ostrzegające o martwym polu czy autonomiczne hamowanie awaryjne.
Badacze podzielili wszystkie analizowane systemy na cztery kategorie według poziomu ingerencji w prowadzenie pojazdu:
Systemy informacyjne - niski poziom kontroli i pilności działania
Systemy ostrzegawcze - niski poziom kontroli, wysoka pilność
Systemy interwencyjne - wysoki poziom kontroli i pilności
Przeczytaj także: 2,7 mld zł na budowę dróg w Polsce w 2025 roku
Systemy zwiększające komfort - wysoki poziom kontroli, niska pilność
Co ciekawe, trzy pierwsze kategorie albo nie miały żadnego wpływu na bezpieczeństwo, albo faktycznie zmniejszały ryzyko kolizji. Na przykład asystent pasa ruchu zmniejszył liczbę wypadków o 19,1%, a system monitorowania zachowania kierowcy - o 14%.
Największe zaskoczenie przyniosła analiza tempomatów. Zarówno klasyczny, jak i adaptacyjny tempomat - sklasyfikowane jako systemy zwiększające komfort - jako jedyne zwiększały prawdopodobieństwo wypadku. W przypadku standardowego tempomatu ryzyko wzrosło o 12%, natomiast przy tempomacie adaptacyjnym - o 1,8%. Niektóre dane wskazywały nawet na 8-procentowy wzrost ryzyka przy korzystaniu z tempomatu adaptacyjnego.
Dlaczego tak się dzieje? Kluczowym czynnikiem jest rozproszenie uwagi kierowcy. Gdy system przejmuje część obowiązków związanych z prowadzeniem pojazdu, nasza czujność naturalnie spada. W przypadku tempomatu adaptacyjnego problem jest bardziej złożony. Nie wszystkie systemy tego typu potrafią właściwie wykrywać wolno poruszające się lub nieruchome obiekty. Teoretycznie w takiej sytuacji powinien zadziałać system awaryjnego hamowania, ale nie każdy samochód wyposażony w tempomat adaptacyjny wyposażono w taką funkcję.
Warto zatem pamiętać, że technologia, która ma nam pomagać, może czasem działać na naszą niekorzyść - szczególnie jeśli zbyt mocno się na niej oprzemy.
Przeczytaj także: Z 3,3 promila jechał o 55 km/h za wolno