Rozrywka

Jakub Urbaniak: „Zwiedzanie świata samochodem jest możliwe”

Jakuba Urbaniaka, znanego jako „Podziarany tata”, od lat fascynują wyprawy kamperem. Fot. TVP
podpis źródła zdjęcia

Przez 10 odcinków będziemy śledzić 5 par influenserów, które przez miesiąc przemierzają Polskę od Helu po Bieszczady. Podczas podróży będa musieć zmierzyć się z wieloma wyzwaniami. Jakub Urbaniak, znany jako „Podziarany tata” opowiada skąd wzięło się jego zamiłowanie do kamperów oraz o roli ojca i pracy zawodowej. Nowy show „Kamper Polska” już od 12 stycznia, w każdy czwartek w TVP VOD.

Jak znalazł się Pan w programie „Kamper Polska”? Jakie są Pana wrażenia po zakończeniu tej przygody?


J. U.: Otrzymałem zaproszenie do udziału w castingu. Przyjechaliśmy z siostrą i okazało się, że zostaliśmy wybrani do grona pięciu par, które miały rozpocząć swoją przygodę w programie. Po drodze nie brakowało wyzwań. Niestety, moja siostra musiała zrezygnować z uczestnictwa i w pewnym momencie musiał zastąpić ją mój przyjaciel Mateusz. To właśnie Mateusz towarzyszył mi do końca w programie. Cieszę się, że mógł do mnie dołączyć i mnie wspierać podczas tej podróży.


Co było dla Pana najtrudniejsze podczas trwania programu?


J. U.: Z pewnością była to rozłąka z dziećmi i żoną. Tak, rozłąka z rodziną była najtrudniejsza. Ja pracuję z domu, więc spędzam sporo czasu z dziećmi. A tu nagle byłem odcięty od rodziny na prawie miesiąc. To było trudne, pozostały nam jedynie wideorozmowy. Jeśli chodzi o pozostałe sprawdziany, którym byliśmy poddawani podczas trwania programu, to nie było chyba niczego, co mogłoby mnie zaskoczyć. Ja nie boję się wyzwań i chętnie je podejmuję. Jestem osobą, która lubi czuć adrenalinę i tę nutkę rywalizacji.

Proszę powiedzieć, czym zajmuje się Pan na co dzień? Jest Pan bardzo aktywny w mediach społecznościowych, ale również posiada Pan studio piercingu i kształcił się Pan w dziedzinie tatuażu. 

J. U.: Tak, zgadza się. Jestem piercerem i początkującym tatuażystą. Oprócz tego mamy z żoną firmę, która zajmuje się obsługą profili mediów społecznościowych różnych klientów. Bycie influenserem zajmuje dużą część mojego życia nie tylko zawodowego. Ta dywersyfikacja pozwala mi na to, abym cały czas był aktywny. Nie lubię nudy. Tak wiele zajęć pozwoliło mi również na lepsze zarządzanie swoim czasem. Muszę wszystko dokładnie zaplanować, aby wywiązać się ze swoich obowiązków i znaleźć czas dla rodziny. Dzięki temu mogłem udać się w podróż kamperem na prawie miesiąc i nie miałem problemu, aby połączyć to ze swoją pracą. 

Jak zrodził się pomysł na to, aby zostać influencerem? 

J. U.: Pomysł zrodził się spontanicznie, kiedy moja żona była w ciąży. Ja od zawsze interesowałem się fotografią, lubiłem robić zdjęcia, byłem aktywny w mediach społecznościowych, ale nigdy nie zajmowałem się tym profesjonalnie. Przeglądałem różne profile i okazało się, że nigdzie nie było treści o ojcostwie. Były profile ojców, którzy prowadzą blog lub pokazują siebie w mediach społecznościowych. Jednak nie znalazłem żadnego profilu, który tak prawdziwie opowiadałby o ojcostwie i dzielił się z obserwatorami życiem swojej rodziny, udzielałby rad innym. Właśnie tak powstał ten pomysł, aby założyć profil „Podziarany tata”. Stworzyłem też blog, zacząłem więcej pisać o moich przeżyciach. Później otrzymałem zaproszenie do programu „Pytanie na Śniadanie”, a tuż po tym jeden z plotkarskich magazynów napisał artykuł: „Czy to najprzystojniejszy tata w Polsce?”. Wówczas mój blog i profil w mediach społecznościowych nabrał rozpędu i zdobył nowych obserwatorów.
Jak bardzo absorbująca jest praca influencera? Czy jest to jedynie czysta przyjemność? 

J. U.: Z boku może się wydawać, że jest to bardzo łatwe zajęcie, no bo ileż czasu może zająć zrobienie zdjęcia i wrzucenie go na swój profil? Jednak prawda jest zupełnie inna. Ja dokładnie planuję swoje publikacje, również zrobienie odpowiedniego zdjęcia wymaga pracy. Wymyślenie contentu, który następnie zostanie opublikowany, jest również czasochłonne. Można powiedzieć, że jest to praca 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Moja praca polega też na tym, że mam stały kontakt z moimi obserwatorami. Tak jak wspominałem, prowadzę firmę, która obsługuje media społecznościowe, jak również staram się być kilka dni w tygodniu w moim studiu piercingu. Zatem mój grafik jest zapełniony po brzegi.

Nie jest to Pana pierwsza wyprawa kamperem. Proszę powiedzieć, skąd wzięło się Pana zamiłowanie do kamperów. Czy zrodziło się przypadkowo? 

J.U.: Można powiedzieć, że zrodziło się całkiem przypadkowo. Moje zamiłowanie do kamperów zaczęło się kilka lat temu, kiedy chciałem wystartować w rajdzie Złombol (to największy charytatywny rajd na świecie, w którym jeździ się starymi samochodami). Każdego roku trasa rajdu się zmienia. Ważne, aby samochód, którym wyrusza się w podróż, był leciwy. W rajdzie biorą udział kierowcy posiadający samochody produkowane w krajach bloku wschodniego jak na przykład łady, polonezy, trabanty, maluchy. Sam posiadłem starą ładę i tym właśnie samochodem jechałem w moim pierwszym rajdzie. Postanowiłem, że następną podróż chcę odbyć już czymś większym, i wybór padł na starego busa rodzimej produkcji. Postanowiłem, że przerobię go na kampera. Zainstalowałem w nim łóżko i lodówkę, czyli najpotrzebniejsze rzeczy. Właśnie tak zaczęła się miłość do kamperów. Później wyruszyłem w podróż kulinarną po Włoszech. Gotowanie to moja pasja.

Okazało się, że można zrobić coś z niczego. Początkowo myślałem, że nie mam umiejętności technicznych, aby skonstruować kampera. Tak naprawdę nauczyłem się wszystkiego sam i udowodniłem sobie, że jak się bardzo chce, to można samemu stworzyć kampera niskim kosztem. I tak właśnie mieliśmy już mały domek na kółkach, zacząłem propagować wakacje w kamperze. Pakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy, braliśmy dzieciaki i wyruszaliśmy nad morze. Później odbywaliśmy dłuższe trasy, również ze znajomymi, między innymi z Mateuszem, który występuje ze mną w programie „Kamper Polska”. Wspólnie odbyliśmy podróż na Węgry, nad Balaton. Dla Mateusza to była pierwsza podróż kamperem, spotkało nas podczas tej wyprawy wiele przygód. Mieliśmy zatem okazję sprawdzić się podczas wyjazdu kamperem. 

Sam też przerabiam moje samochody na kampery. To doświadczenie wiele mnie nauczyło. Do wszystkiego dochodziłem metodą prób i błędów. Kolejne wyjazdy uzmysłowiły mi, co jest potrzebne podczas takich podróży, czego potrzebuję w takim samochodzie. Myślę, że udało mi się stworzyć auto bliskie ideału, przynajmniej dla moich potrzeb.

Co jest najważniejsze podczas takiej podróży? Od czego zacząć przygotowania do wyprawy kamperem? Co ze sobą zabrać?


J. U.: Ja myślę, że podróżowanie kamperem czy przyczepą kempingową nie jest dla każdego. Najpierw warto się zastanowić, czy taka podróż będzie dla nas odpowiednia. Dlatego na początek lepiej wynająć sobie kampera, zanim zainwestujemy we własny. Na przykład na weekend wybrać się w krótką podróż, sprawdzić, jak wygląda życie na naprawdę małej przestrzeni, bo to jest raptem kilka metrów kwadratowych. Ciężko się tutaj obrócić, szczególnie jeżeli są dzieci, trzeba się do tego przekonać. Nie jedziemy do pięciogwiazdkowych hoteli, tylko na kemping. Trzeba pamiętać, że musimy dojść sobie do tych sanitariatów, żeby wziąć prysznic. Jeżeli ktoś spał wcześniej pod namiotem i to mu nie przeszkadzało, to myślę, że też poradzi sobie w takich bardziej spartańskich warunkach.


Moją przygodę z kamperem rozpocząłem właśnie od weekendowych podróży skonstruowanym przez siebie kamperem. Standardy kamperów są różne. Ja, kiedy stworzyłem swój pierwszy samochód, nie miałem żadnych wygód, bo nie było tam klimatyzacji, samochód był stary, a co za tym idzie, bardzo głośny. Obecnie technologia jest bardziej rozwinięta i kampery to niemalże przenośne domy na kółkach. Zdarzają się takie, które mają dwie sypialnie, łazienkę, osobną kuchnię. To nawet więcej niż na takich wyprawach nam potrzeba. Więc jeżeli mamy przekonanie, że jesteśmy gotowi na taką podróż, to powinniśmy zabrać przede wszystkim dobry humor. Ważne są również kwestie techniczne: sprawdzenie ubezpieczenia zarówno sprzętu, którym wyjeżdżamy, jak i swojego i naszych najbliższych. Należy również pamiętać o sprawdzeniu stanu technicznego samochodu i dokonanie ewentualnych napraw.


Warto zrobić listę najpotrzebniejszych rzeczy. My zawsze zabieramy ze sobą ręczniki, pościel, śpiwór, przybory kosmetyczne. Kiedyś zapomniałem zapakować pościel, więc musiałem wjechać do miasta i zrobić zakupy w dużym markecie. Zaletą kampera jest to, że możemy wiele w nim zmieścić, możemy schować wszystko w szafkach, w odróżnieniu od podróży samolotem, podczas których mamy limit bagażu. Zawsze możemy się zatrzymać w dowolnym momencie, co jest ważne, zwłaszcza kiedy podróżuje się z dziećmi.

Proszę powiedzieć, jak przygotować się na podróż kamperem z dziećmi? Czy ma to sens, czy może lepiej odpuścić i wybrać się na wczasy all inclusive? 

J. U.: Wcześniej wybieraliśmy opcję w hotelach, jednak z czasem zaczęliśmy zabierać dzieci w podróże kamperem. Siedzenie nad basenem to nie do końca mój ulubiony rodzaj spędzania wolnego czasu. Ja lubię zwiedzać różne miejsca, cały czas mam chęć odkrywania nowych regionów. Każdy powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki rodzaj aktywności i spędzania wolnego czasu mu odpowiada. Fajnie jest pokazać dzieciom, że zwiedzanie świata samochodem jest możliwe i że może to być dobra zabawa
Jak się przygotować do takiej podróży? Przede wszystkim należy pamiętać o zabraniu odpowiedniej ilości jedzenia i picia dla dzieci. Ważne, aby pamiętać o spakowaniu leków, plastrów. Należy też zadbać o to, aby robić przerwy podczas podróży, aby dzieci mogły rozprostować nogi, chwilę pospacerować. My często zabieramy na wyprawy naszego psa, więc również ze względu na niego musimy pamiętać o postojach. Ważne jest także dobre nastawienie i dobra zabawa podczas drogi. 

My jesteśmy zakochani w Chorwacji. Już kilkukrotnie byliśmy tam kamperem, tak naprawdę zwiedziliśmy ją całą wzdłuż i wszerz, byliśmy też na różnych wysepkach. Jazda w Chorwacji przy samym wybrzeżu to jest coś pięknego, cały czas są cudowne widoki, co chwilę wjeżdżamy do innego, wspaniałego miasta. Sieć kempingowa w Chorwacji jest znakomicie rozwinięta. Od przyszłego roku może być nieco drożej niż dotychczas, ponieważ Chorwacja wchodzi do strefy euro. Zauważyliśmy, że ceny z roku na rok w tym kraju rosną. Myślę również o tym, aby z dzieciakami przejechać wspólnie całą trasę „Kamper Polska”, ponieważ podczas programu odkryłem, że w Polsce jest wiele ekscytujących i wartych odwiedzenia miejsc. Moim marzeniem jest przebycie trasy na ścianie wschodniej Polski, bo ta część naszego kraju jest przepiękna. My pochodzimy z Wielkopolski i wyjazd w Bieszczady czy pod granicę z Ukrainą i Białorusią to była daleka wyprawa. Dzięki programowi miałem okazję przemierzyć te rejony, i to rzeczywiście jest naprawdę uroczy region. Znajduje się tam wiele ciekawych zakamarków, nieodkrytych jeszcze przez turystów, więc myślę, że warto się tam wybrać.
Zapraszamy do śledzenia przygód Jakuba Urbaniaka, czyli „Podziaranego taty”, w programie „Kamper Polska” w TVP VOD

Rozmawiała: Justyna E. Klorek
Więcej na ten temat