Rozrywka

Adrianna Skon: „Nigdy w życiu nie spałam pod namiotem”

Adrianna Skon w programie
Adrianna Skon w programie „Kamper Polska” stworzyła przebojowy duet ze swoją przyjaciółką, Katarzyną Zielińską. Fot. TVP
podpis źródła zdjęcia

„Kamper Polska” to nowe, emocjonujące show Telewizji Polskiej. Jego uczestnikami są znani influencerzy, którzy w trakcie podróży obejmującej różne zakątki świata, musieli zmierzyć się z różnymi wyzwaniami. W rozmowie z portalem tvp.pl, jedna z gwiazd programu, Adrianna Skon zdradziła, czym był dla niej udział w „Kamperze” i co było dla niej najtrudniejsze.

Od „szarej myszki” do gwiazdy internetu

Anna Narloch: W jednym z wywiadów z Tobą wyczytałam, że działalność w internecie jest dla Ciebie sposobem na walkę z nieśmiałością. Czy to prawda?


Adrianna Skon: Tak, jak najbardziej. Zaczęłam działać w internecie 10 lat temu, jak miałam 15 lat. Byłam wtedy bardzo nieśmiałą dziewczyną. Miałam problem z tym, żeby wyjść do ludzi, zagadnąć do kogoś. Można to zauważyć na moich pierwszych filmikach. Byłam mniej ekspresyjna, mówiłam cichym głosem. Z czasem jednak się otworzyłam, a najbardziej wtedy, gdy zrozumiałam, że kocham kamery. Najpierw nagrywałam różnego rodzaju filmiki z wycieczek szkolnych i innych szkolnych wydarzeń, a z czasem mój brat pokazał mi, że można też nagrywać na YouTube. Od tego tak naprawdę zaczęła się moja przygoda z internetem, którą potem rozwijałam na kolejnych portalach: Instagramie, TikToku. Teraz jestem aktywna na wszystkich tych platformach. Stało się to moim życiem, a świadomość tego, że coraz więcej ludzi mnie ogląda, dodała mi większej pewności siebie.

Twoje filmiki mają milionowe odtworzenia. Zapoczątkowała to seria „Siostry” na YouTube. Co ją zainspirowało i skąd wzięłaś pomysł na wykreowanie w niej tylu różnorodnych osobowości?


Chciałam stworzyć minimum pięć, sześć postaci, z których każda będzie zupełnie inna. Nie mówię wprost, że są to moje „alter ego”, ale ze wszystkimi w jakiś sposób się utożsamiam. Duża część tych zachowań czy sytuacji, które odtwarzam, wywodzi się też z życia codziennego: z obserwacji, rozmów z rówieśnikami. To wszystko widać właśnie w „Siostrach”.

Śpiewać każdy może

Jakiś czas temu, po dłuższej przerwie od aktywności, wydałaś swój debiutancki singiel „Farciara”. Czy to jest jakaś forma odskoczni od TikToka, czy może planujesz dalej rozwijać się w tym kierunku? A jeśli tak, to jakie masz związane z tym plany na najbliższą przyszłość?


Przez ten rok, kiedy nie nagrywałam, pracowałam nad moją debiutancką płytą. Cały materiał jest już gotowy, a „Farciara” to pierwszy i tytułowy singiel. Jestem z niego dumna, choć prawdę mówiąc, myślę, że nie umiem śpiewać. Natomiast bardzo zainspirowały mnie słowa Maryli Rodowicz, która powiedziała: „Nieważne, czy umiesz śpiewać, tylko czy śpiewasz z serca”. I ja jako twórca tekstów większości moich piosenek uważam, że te emocje i to, co chcę ludziom przekazać, jest ważniejsze niż to, czy mój głos brzmi dobrze. Oczywiście, cały czas staram się ćwiczyć i rozwijać w tym kierunku, ale przede wszystkim zależy mi na tym, żeby sprawiać ludziom frajdę. I przy okazji spełnić swoje dziecięce marzenia o śpiewaniu.

To pokazuje, jak Ty przez całą swoją drogę stawiasz przed sobą nowe wyzwania, które stale Cię czegoś uczą. A czym dla Ciebie był udział w programie „Kamper”?


Na pewno było to dla mnie duże wyzwanie pod względem fizycznym. Długo przygotowywałam się do tego programu: przez trzy miesiące trenowałam na siłowni nawet trzy razy w tygodniu, żeby nabrać siły i dać sobie radę we wszystkich zadaniach. Jednak kilka razy udowodniłam, że to wcale nie siła fizyczna jest tu najważniejsza, ale psychiczne nastawienie. Poza tym nie należę do globtroterów. Nigdy w życiu nie spałam pod namiotem, nie brałam udziału w wyjeździe kamperowym. Na początku były to dla mnie kosmiczne warunki, do których musiałam się przyzwyczaić. Miałam jednak duże wsparcie w mojej przyjaciółce Kasi i innych uczestnikach. Dzięki temu dałam sobie radę, pomimo moich fizycznych braków. Program uświadomił mi też, że nie zawsze wakacje czy pobyt w jakimś miejscu muszą być związane z odpoczynkiem na leżaku, tylko można spędzić ten czas kreatywnie, produktywnie i bardziej na „spontanie” niż z wcześniej przygotowanym planem.

Morał z tego taki, że czasem warto wyjść ze swojej strefy komfortu, żeby przeżyć coś ekscytującego. No i Twoi fani będą mieli okazję zobaczyć Cię w zupełnie nowej odsłonie.


Zgadza się. Nigdy wcześniej nie wstawiałam treści, które nawiązywałyby do podróżowania. Po raz pierwszy doświadczyłam też prawdziwego survivalu, w którym myślałam, że nie do końca się odnajdę, a okazało się inaczej.

Jestem bardzo ciekawa Twojego występu i myślę, że Twoi obserwatorzy również. Z mojej strony to już wszystko. Bardzo Ci dziękuję za tę rozmowę.


Ja również dziękuję.

Rozmawiała: Anna Narloch
Więcej na ten temat